• to ja,  varia

    Do siego, czyli czas podsumowań

    To nie był dobry rok. Albo nie, wróć. Był dobry tylko w jednym aspekcie – mój facet i ja zdecydowaliśmy się być razem i zamieszkać ze sobą, wbrew wszelkim przeciwnościom. Reszta wydarzeń… Cóż, nie było wesoło. W zeszły nowy rok weszłam zdołowana i przestraszona – na początku grudnia wykryto na moim jajniku ogromny guz. Wyszło tak, że akurat w Sylwestra szłam na rezonans magnetyczny. Wyniki przyszły zaraz po Nowym Roku. Na szczęście okazało się, że najprawdopodobniej to tylko potworniak – duży, wstrętny, ale dojrzały, więc raczej niezłośliwy. Najprawdopodobniej, raczej – bo 100% pewności dadzą tylko badania histopatologiczne. Termin operacji wyznaczono mi na drugą połowę marca. W szpitalu czułam się po…

  • to ja

    Wesołych świąt!

    Co roku piszę wszędzie, że nie jestem dobra w składaniu życzeń. No bo co tu można pisać? Banały? Kiczowate wierszyki skopiowane z googla? Nic nie pisać? No właśnie. …ale jednak zawsze mi się udaje coś sklecić. :) O swoim stosunku do świętowania napisałam w poprzedniej notce i raczej nie mam za dużo do dodania. Napiszę więc coś w stylu, że życzę wszystkim, aby święta minęły a) spokojnie b) w dobrej atmosferze c) były okazją do odpoczynku. Nie jak wypada, nie jak oczekują inni i tak dalej – spędźcie je tak, jak sami chcecie i potrzebujecie. :) Wszystkiego dobrego!

  • to ja,  varia

    Oh, Christmas lights keep shining on

    Jak nietrudno zgadnąć, ten wpis będzie o świętach. Ot tak, ogólnikowo – chciałam po prostu podzielić się kilkoma refleksjami, które siedzą mi w głowie. Na samym początku opowiem, jaki jest mój stosunek do religii, ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu. Jestem agnostykiem, z przewagą na ateizm. Nie jest to wynik mody czy buntu – miałam swoje, dość konkretne choć poniekąd związane z chorobą powody, by odrzucić katolicyzm i wiarę w Boga. Piszę katolicyzm, a nie na przykład islam, z dość prostej przyczyny – urodziłam się pod konkretną szerokością geograficzną, pod którą akurat jest najwięcej wyznawców katolicyzmu właśnie. Dodam, że kiedyś byłam wierząca i praktykująca – może któregoś razu poświęcę temu osobny wpis,…

  • psychologia,  psychoterapia,  to ja,  varia

    Survival w komunikacji miejskiej

    Ten tytuł nie jest formą żartu, a notka wbrew pozorom dotyczy realnego problemu – dla większości osób ze schizofrenią i innymi zaburzeniami psychicznymi podróże komunikacją miejską to w istocie szkoła przetrwania, czyli survival. Zdaję sobie sprawę, że ktoś, kto nie choruje może uznać ten wpis za coś niedorzecznego – no bo jak to, bać się podróży autobusem i dorabiać sobie do tego TAKĄ „ideologię”? Ale jak to się mówi, syty głodnego… Podróż komunikacją miejską to dla człowieka z „efką” często naprawdę wyzwanie na miarę wyprawy na Mount Everest. Tzw. zdrowy człowiek nie musi tego rozumieć, ale niech chociaż nie potępia ani nie wyśmiewa. Ludzie, którzy zachowują się głośno, wulgarnie, „dziwnie”…

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Wykorzystywanie plików Cookie
Jak wyłączyć cookies
AKCEPTUJĘ