• psychoterapia,  to ja

    Odzyskać radość tworzenia

    Dawno nic nie zamieszczałam, a przydałoby się. Poniższy wpis jest inspirowany krótką notką, którą jakiś czas temu wrzuciłam na mojego bloga z rysunkami. …ale na początek wyjaśnię może kilka kwestii. Gdybym tak zaczęła się porównywać, to wyszłoby, że artystka komiksowa ze mnie marna – nie mam lajków, nie mam serduszek, nie mam fejmu, moje komiksy nie dotyczą modnych tematów, a moje postacie zdaniem potencjalnych czytelników nie mają imion ani osobowości – co najwyżej usłyszę czasem, że „ten gościu z lewej ma dziwną rękę”. Nie opanowałam do perfekcji żadnego stylu, nie umiem w rysunek realistyczny, a perspektywa też nie jest moją mocną stroną. Co nie zmienia faktu, że są osoby, które…

  • to ja,  varia

    Dziwacy i prywatne bańki informacyjne

    Nie skłamię jeśli powiem, że całe życie, odkąd jako małe dziecko zaczęłam ogarniać rzeczywistość, towarzyszyło mi pewne poczucie. Że jestem inna. Już w przedszkolu okazało się, że niezbyt dobrze dogaduję się z innymi dziećmi i niezbyt dobrze je rozumiem. Nie wiodłam prymu, bo zamiast bawić się z innymi w, na przykład, szpital dla lalek, wolałam bawić się sama, w weterynarza. Lubiły mnie za to przedszkolanki, uważając za niezwykle inteligentne i utalentowane dziecko. Potem poszłam do szkoły i stopniowo z dziecka niezwykle inteligentnego i utalentowanego, stałam się krnąbrnym, irytującym i zbuntowanym bachorem, a potem – jeszcze krnąbrniejszą nastolatką. Nauczyciele bardzo się starali, żeby wbić wystający gwóźdź – nie udało się. „Kolegom”…

  • psychologia,  psychoterapia,  varia

    Wszyscy się kiedyś spotkamy… – wpis o żałobie

    To nie będzie dla mnie łatwa notka, ale chcę ją napisać i poruszyć ten temat… Nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że śmierć jest nieuniknioną częścią życia. Można się jej bać lub nie bać, można wierzyć w wiele różnych rzeczy, można z niej drwić, można się nawet do niej przyzwyczaić (mam tu na myśli np wspomnienia ludzi ocalonych z obozów koncentracyjnych), ale kiedy umiera ktoś bliski – nigdy nie jest to łatwa sytuacja, bez względu na nasze relacje z tą osobą. Od razu wyjaśnię: traktuję zwierzęta domowe jak członków rodziny i będę pisać o nich na równi ze zmarłymi bliskimi ludźmi. Jeśli w jakikolwiek sposób Cię to razi albo uważasz, że…

  • varia

    Krytyk się znalazł, zas*any

    Dzisiejszy wpis poświęcam, ni mniej ni więcej, krytyce. Konstruktywnej, niesłusznej, słusznej, wreszcie – hejtowi. Nie wiem czy uda mi się ugryźć temat ze wszystkich stron, z których chcę go ugryźć, ale przynajmniej spróbuję. :) Nie ukrywam, że pewną inspiracją był dla mnie ten materiał, ale też własne doświadczenia. Wpis zacznę od pewnego wspominku. W roku 2021 uczęszczałam na dzienny oddział psychiatryczny z pewnym inteligentnym, sympatycznym facetem. Lubił tworzyć różne rzeczy, głównie – pisał wiersze. Nie afiszował się z tym jednak, ponieważ bardzo bał się – no właśnie – krytyki. Na tej samej zasadzie ja nie afiszuję się z moją twórczością komiksowo-rysunkową. Publikuję w sieci od 2005 roku i negatywne komentarze,…

  • leki - leczenie - psychiatria,  psychologia,  psychoterapia,  to ja,  varia

    Naznaczeni i potępieni

    Zobaczyłam wczoraj na Instagramie komiks pewnej znanej rysowniczki – komiks dotyczył autyzmu – i obudziło to we mnie kilka gorzkich refleksji. Wiem, że jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, zanim w Polsce zaburzenia psychiczne zaczną być czymś, co w ogóle istnieje i o czym warto rozmawiać, do psychiatry czy na terapię nie trzeba będzie chodzić w tajemnicy, a orzeczenie o niepełnosprawności z literką P pomoże znaleźć pracę, a nie wprost przeciwnie… Ale – depresja, nerwica, a nawet borderline czy czasem dwubiegunówka (choć ta ostatnia znacznie rzadziej) – o tym się chociaż cokolwiek mówi, edukuje, nagłaśnia. Są kampanie, strony edukacyjne i tak dalej. A schizofrenia…? Często mam wrażenie, że traktuje się…

  • leki - leczenie - psychiatria,  to ja,  varia

    Moje leki – przegląd subiektywny

    Leczę się psychiatrycznie od listopada 2006 roku – siłą rzeczy mam więc sporo różnych doświadczeń. Z terapeutami, z lekarzami, ale przede wszystkim – z lekami. I lekom będzie poświęcony dzisiejszy wpis. Na początku leczenia bywa różnie. Ludzie, którzy zachorują nagle, często mają problem z akceptacją swojej choroby i faktu, że trzeba się leczyć, albo że życie z chorobą wygląda inaczej niż dotychczasowe… Ja byłam drugim typem: od dziecka ta inna, to dziwadło; czasem wydaje mi się, że moja choroba była „naturalną koleją rzeczy”. W każdym razie, nie miała mi czego rozwalić, bo moje życie już od dawna było w proszku – mimo młodego wieku. W 2006 miałam dwadzieścia lat. Początek…

  • psychologia,  psychoterapia,  to ja,  varia

    Pasja to życie

    Posiadanie pasji uważam za wspaniałą i ważną rzecz – i nie mówię tego tylko w kontekście osób z zaburzeniami psychicznymi. Podczas kilku pobytów na dziennych oddziałach psychiatrycznych spotkałam naprawdę różnych ludzi – w tym i takich, dla których jedyną aktywnością intelektualną było granie w karty i palenie papierosów. Jeden pan, pytany o zainteresowania, mówił wprost: „brak”. Od razu zaznaczę, że nie oceniam nikogo i nie interesuje mnie, jak żyją inni. Czasem na brak zainteresowań wpływa sytuacja finansowa, czasem – bezpośrednio objawy choroby, na przykład objawy negatywne, które potrafią skutecznie zniechęcić do życia i jakiejkolwiek aktywności. Ja jednak nie wyobrażam sobie swojego życia bez pasji. A mam ich sporo: książki historyczne…

  • to ja,  varia

    Do siego, czyli czas podsumowań

    To nie był dobry rok. Albo nie, wróć. Był dobry tylko w jednym aspekcie – mój facet i ja zdecydowaliśmy się być razem i zamieszkać ze sobą, wbrew wszelkim przeciwnościom. Reszta wydarzeń… Cóż, nie było wesoło. W zeszły nowy rok weszłam zdołowana i przestraszona – na początku grudnia wykryto na moim jajniku ogromny guz. Wyszło tak, że akurat w Sylwestra szłam na rezonans magnetyczny. Wyniki przyszły zaraz po Nowym Roku. Na szczęście okazało się, że najprawdopodobniej to tylko potworniak – duży, wstrętny, ale dojrzały, więc raczej niezłośliwy. Najprawdopodobniej, raczej – bo 100% pewności dadzą tylko badania histopatologiczne. Termin operacji wyznaczono mi na drugą połowę marca. W szpitalu czułam się po…

  • to ja

    Wesołych świąt!

    Co roku piszę wszędzie, że nie jestem dobra w składaniu życzeń. No bo co tu można pisać? Banały? Kiczowate wierszyki skopiowane z googla? Nic nie pisać? No właśnie. …ale jednak zawsze mi się udaje coś sklecić. :) O swoim stosunku do świętowania napisałam w poprzedniej notce i raczej nie mam za dużo do dodania. Napiszę więc coś w stylu, że życzę wszystkim, aby święta minęły a) spokojnie b) w dobrej atmosferze c) były okazją do odpoczynku. Nie jak wypada, nie jak oczekują inni i tak dalej – spędźcie je tak, jak sami chcecie i potrzebujecie. :) Wszystkiego dobrego!

  • to ja,  varia

    Oh, Christmas lights keep shining on

    Jak nietrudno zgadnąć, ten wpis będzie o świętach. Ot tak, ogólnikowo – chciałam po prostu podzielić się kilkoma refleksjami, które siedzą mi w głowie. Na samym początku opowiem, jaki jest mój stosunek do religii, ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu. Jestem agnostykiem, z przewagą na ateizm. Nie jest to wynik mody czy buntu – miałam swoje, dość konkretne choć poniekąd związane z chorobą powody, by odrzucić katolicyzm i wiarę w Boga. Piszę katolicyzm, a nie na przykład islam, z dość prostej przyczyny – urodziłam się pod konkretną szerokością geograficzną, pod którą akurat jest najwięcej wyznawców katolicyzmu właśnie. Dodam, że kiedyś byłam wierząca i praktykująca – może któregoś razu poświęcę temu osobny wpis,…

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Wykorzystywanie plików Cookie
Jak wyłączyć cookies
AKCEPTUJĘ