• leki - leczenie - psychiatria,  psychologia,  psychoterapia,  to ja,  varia

    Naznaczeni i potępieni

    Zobaczyłam wczoraj na Instagramie komiks pewnej znanej rysowniczki – komiks dotyczył autyzmu – i obudziło to we mnie kilka gorzkich refleksji. Wiem, że jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, zanim w Polsce zaburzenia psychiczne zaczną być czymś, co w ogóle istnieje i o czym warto rozmawiać, do psychiatry czy na terapię nie trzeba będzie chodzić w tajemnicy, a orzeczenie o niepełnosprawności z literką P pomoże znaleźć pracę, a nie wprost przeciwnie… Ale – depresja, nerwica, a nawet borderline czy czasem dwubiegunówka (choć ta ostatnia znacznie rzadziej) – o tym się chociaż cokolwiek mówi, edukuje, nagłaśnia. Są kampanie, strony edukacyjne i tak dalej. A schizofrenia…? Często mam wrażenie, że traktuje się…

  • varia

    Schizofrenik pracuje… na otwartym rynku

    W notce Schizofrenik pracuje – kilka refleksji pisałam o moich doświadczeniach związanych z pracą w Zakładzie Aktywności Zawodowej i pracą ogólnie. Jednak tak się składa, że mam doświadczenia również z pracą na otwartym rynku i właśnie temu zagadnieniu zamierzam poświęcić dzisiejszy wpis. Kiedy w 2009 roku skończyłam, pożal się Boże, szkołę policealną, NAPRAWDĘ i bardzo chciałam iść do pracy. Piszę o tej szkole w sposób pejoratywny dlatego, że jej poziom był wyjątkowo niski i była to bardziej parodia, niż edukacja. Poza tym byłam zmęczona nauką – nawet na tak niskim poziomie – i wykonywaniem rozmaitych projektów artystycznych, bo kompletnie mi to nie szło. Całości dopełniała grupa, której nie lubiłam i…

  • varia

    Schizofrenik pracuje – kilka refleksji

    Czy schizofrenik może pracować? Oczywiście, że może! I o tym będzie dzisiejszy wpis. BARDZO podpadłabym tym wpisem mojemu byłemu pracodawcy, ale cóż – mam prawo napisać, co leży mi na wątrobie. Nie będzie przecież nazwisk, adresów ani żadnej prywaty. Wbrew famie, pewne rzeczy nie są takie różowe, na jakie się je kreuje. Mój staż pracy nie jest zbyt imponujący. Moją pierwszą pracą był staż w firmie zajmującej się dystrybucją kalendarzy. Mimo, że mój stan był wtedy znacznie gorszy, niż obecnie – nie miałam orzeczenia o niepełnosprawności i pracowałam jako osoba – pozornie – zdrowa. Niestety, szybko przekonałam się, że trafiłam w sam środek śmierdzącego szamba. Firma ta była, po prostu,…

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Wykorzystywanie plików Cookie
Jak wyłączyć cookies
AKCEPTUJĘ