• leki - leczenie - psychiatria,  psychologia,  psychoterapia

    Psychoterapia grupowa, czyli strach ma wielkie oczy

    Przed Wami druga obiecana notka o psychoterapii – tym razem grupowej. Pierwszą notkę zaczęłam od słów, że wokół psychoterapii narosło wiele mitów i że krążą różne nieprawdziwe pogłoski – niestety psychoterapii grupowej dotyka to znacznie mocniej, niż indywidualnej. Ludzie po prostu boją się psychoterapii grupowej, no bo jak to, tylu obcych, mam coś mówić na forum grupy, będą się ze mnie śmiać i mnie znienawidzą! Czy takie obawy są uzasadnione…? W ciągu 14 lat uczestniczyłam w kilku grupach terapeutycznych. Dwa razy był to dzienny oddział psychiatryczny, a także grupa edukacyjna dla współuzależnionych oraz dwie dodatkowe grupy: trening asertywności oraz coś o nazwie „w poszukiwaniu siebie”. Ani razu na żadnej z…

  • leki - leczenie - psychiatria,  psychologia,  psychoterapia

    Psychoterapia indywidualna, czyli mam pecha

    Gwoli ścisłości: będą dwie notki o psychoterapii. Ta – o indywidualnej, i kolejna – o grupowej. Wokół psychoterapii narosło wiele mitów i krąży dużo informacji mijających się z prawdą. Od razu zaznaczę, że ten wpis jest bardzo subiektywny. Niestety nie miałam szczęścia do psychoterapii indywidualnej, w sensie – do terapeutów. Mimo to, moim celem nie jest zniechęcenie kogokolwiek do tej formy pomocy. Każdy przypadek jest inny, są też różni terapeuci – ja swojego nie znalazłam, ale może Tobie się uda. :) Dawno temu ktoś opowiedział mi kawał: – Czym różni się Bóg od psychoterapeuty? – Bóg nie uważa, że jest twoim psychoterapeutą. Ba-Dum-Tss… To oczywiście tylko kawał, można się z…

  • leki - leczenie - psychiatria

    Piętnasty rok na lekach i jakoś leci

    7 listopada 2006 roku, godzina 8:15. Dwudziestoletnia Kluskova, dygocząc z przerażenia, idzie do lokalnej poradni zdrowia psychicznego, prawie-całkiem-sama, na swoją pierwszą w życiu wizytę u psychiatry. Do psychiatry skierował mnie mój ówczesny terapeuta na bodajże trzeciej wizycie, kiedy zdecydowałam się minimalnie otworzyć i opowiedzieć mu o paru dręczących mnie objawach. W tamtym czasie byłam na pewno mniej psychotyczna, niż w okresie liceum, moja kondycja psychiczna nie należała jednak do dobrych, delikatnie mówiąc. Kiedy wyrzucono mnie z uczelni po pierwszym roku studiów, który okazał się totalną klapą, mój świat się zawalił. Robiłam sobie w głowie swoisty rekonesans, ale objawy psychotyczne zaczęły znowu się nasilać. W domu słyszałam tylko wymówki, pretensje i…