• to ja,  varia

    Dziwacy i prywatne bańki informacyjne

    Nie skłamię jeśli powiem, że całe życie, odkąd jako małe dziecko zaczęłam ogarniać rzeczywistość, towarzyszyło mi pewne poczucie. Że jestem inna. Już w przedszkolu okazało się, że niezbyt dobrze dogaduję się z innymi dziećmi i niezbyt dobrze je rozumiem. Nie wiodłam prymu, bo zamiast bawić się z innymi w, na przykład, szpital dla lalek, wolałam bawić się sama, w weterynarza. Lubiły mnie za to przedszkolanki, uważając za niezwykle inteligentne i utalentowane dziecko. Potem poszłam do szkoły i stopniowo z dziecka niezwykle inteligentnego i utalentowanego, stałam się krnąbrnym, irytującym i zbuntowanym bachorem, a potem – jeszcze krnąbrniejszą nastolatką. Nauczyciele bardzo się starali, żeby wbić wystający gwóźdź – nie udało się. „Kolegom”…

  • psychologia,  psychoterapia,  varia

    Wszyscy się kiedyś spotkamy… – wpis o żałobie

    To nie będzie dla mnie łatwa notka, ale chcę ją napisać i poruszyć ten temat… Nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że śmierć jest nieuniknioną częścią życia. Można się jej bać lub nie bać, można wierzyć w wiele różnych rzeczy, można z niej drwić, można się nawet do niej przyzwyczaić (mam tu na myśli np wspomnienia ludzi ocalonych z obozów koncentracyjnych), ale kiedy umiera ktoś bliski – nigdy nie jest to łatwa sytuacja, bez względu na nasze relacje z tą osobą. Od razu wyjaśnię: traktuję zwierzęta domowe jak członków rodziny i będę pisać o nich na równi ze zmarłymi bliskimi ludźmi. Jeśli w jakikolwiek sposób Cię to razi albo uważasz, że…

  • varia

    Krytyk się znalazł, zas*any

    Dzisiejszy wpis poświęcam, ni mniej ni więcej, krytyce. Konstruktywnej, niesłusznej, słusznej, wreszcie – hejtowi. Nie wiem czy uda mi się ugryźć temat ze wszystkich stron, z których chcę go ugryźć, ale przynajmniej spróbuję. :) Nie ukrywam, że pewną inspiracją był dla mnie ten materiał, ale też własne doświadczenia. Wpis zacznę od pewnego wspominku. W roku 2021 uczęszczałam na dzienny oddział psychiatryczny z pewnym inteligentnym, sympatycznym facetem. Lubił tworzyć różne rzeczy, głównie – pisał wiersze. Nie afiszował się z tym jednak, ponieważ bardzo bał się – no właśnie – krytyki. Na tej samej zasadzie ja nie afiszuję się z moją twórczością komiksowo-rysunkową. Publikuję w sieci od 2005 roku i negatywne komentarze,…

  • leki - leczenie - psychiatria,  psychologia,  psychoterapia,  to ja,  varia

    Naznaczeni i potępieni

    Zobaczyłam wczoraj na Instagramie komiks pewnej znanej rysowniczki – komiks dotyczył autyzmu – i obudziło to we mnie kilka gorzkich refleksji. Wiem, że jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, zanim w Polsce zaburzenia psychiczne zaczną być czymś, co w ogóle istnieje i o czym warto rozmawiać, do psychiatry czy na terapię nie trzeba będzie chodzić w tajemnicy, a orzeczenie o niepełnosprawności z literką P pomoże znaleźć pracę, a nie wprost przeciwnie… Ale – depresja, nerwica, a nawet borderline czy czasem dwubiegunówka (choć ta ostatnia znacznie rzadziej) – o tym się chociaż cokolwiek mówi, edukuje, nagłaśnia. Są kampanie, strony edukacyjne i tak dalej. A schizofrenia…? Często mam wrażenie, że traktuje się…

  • leki - leczenie - psychiatria,  to ja,  varia

    Moje leki – przegląd subiektywny

    Leczę się psychiatrycznie od listopada 2006 roku – siłą rzeczy mam więc sporo różnych doświadczeń. Z terapeutami, z lekarzami, ale przede wszystkim – z lekami. I lekom będzie poświęcony dzisiejszy wpis. Na początku leczenia bywa różnie. Ludzie, którzy zachorują nagle, często mają problem z akceptacją swojej choroby i faktu, że trzeba się leczyć, albo że życie z chorobą wygląda inaczej niż dotychczasowe… Ja byłam drugim typem: od dziecka ta inna, to dziwadło; czasem wydaje mi się, że moja choroba była „naturalną koleją rzeczy”. W każdym razie, nie miała mi czego rozwalić, bo moje życie już od dawna było w proszku – mimo młodego wieku. W 2006 miałam dwadzieścia lat. Początek…

  • psychologia,  psychoterapia,  to ja,  varia

    Pasja to życie

    Posiadanie pasji uważam za wspaniałą i ważną rzecz – i nie mówię tego tylko w kontekście osób z zaburzeniami psychicznymi. Podczas kilku pobytów na dziennych oddziałach psychiatrycznych spotkałam naprawdę różnych ludzi – w tym i takich, dla których jedyną aktywnością intelektualną było granie w karty i palenie papierosów. Jeden pan, pytany o zainteresowania, mówił wprost: „brak”. Od razu zaznaczę, że nie oceniam nikogo i nie interesuje mnie, jak żyją inni. Czasem na brak zainteresowań wpływa sytuacja finansowa, czasem – bezpośrednio objawy choroby, na przykład objawy negatywne, które potrafią skutecznie zniechęcić do życia i jakiejkolwiek aktywności. Ja jednak nie wyobrażam sobie swojego życia bez pasji. A mam ich sporo: książki historyczne…

  • to ja,  varia

    Do siego, czyli czas podsumowań

    To nie był dobry rok. Albo nie, wróć. Był dobry tylko w jednym aspekcie – mój facet i ja zdecydowaliśmy się być razem i zamieszkać ze sobą, wbrew wszelkim przeciwnościom. Reszta wydarzeń… Cóż, nie było wesoło. W zeszły nowy rok weszłam zdołowana i przestraszona – na początku grudnia wykryto na moim jajniku ogromny guz. Wyszło tak, że akurat w Sylwestra szłam na rezonans magnetyczny. Wyniki przyszły zaraz po Nowym Roku. Na szczęście okazało się, że najprawdopodobniej to tylko potworniak – duży, wstrętny, ale dojrzały, więc raczej niezłośliwy. Najprawdopodobniej, raczej – bo 100% pewności dadzą tylko badania histopatologiczne. Termin operacji wyznaczono mi na drugą połowę marca. W szpitalu czułam się po…

  • to ja,  varia

    Oh, Christmas lights keep shining on

    Jak nietrudno zgadnąć, ten wpis będzie o świętach. Ot tak, ogólnikowo – chciałam po prostu podzielić się kilkoma refleksjami, które siedzą mi w głowie. Na samym początku opowiem, jaki jest mój stosunek do religii, ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu. Jestem agnostykiem, z przewagą na ateizm. Nie jest to wynik mody czy buntu – miałam swoje, dość konkretne choć poniekąd związane z chorobą powody, by odrzucić katolicyzm i wiarę w Boga. Piszę katolicyzm, a nie na przykład islam, z dość prostej przyczyny – urodziłam się pod konkretną szerokością geograficzną, pod którą akurat jest najwięcej wyznawców katolicyzmu właśnie. Dodam, że kiedyś byłam wierząca i praktykująca – może któregoś razu poświęcę temu osobny wpis,…

  • psychologia,  psychoterapia,  to ja,  varia

    Survival w komunikacji miejskiej

    Ten tytuł nie jest formą żartu, a notka wbrew pozorom dotyczy realnego problemu – dla większości osób ze schizofrenią i innymi zaburzeniami psychicznymi podróże komunikacją miejską to w istocie szkoła przetrwania, czyli survival. Zdaję sobie sprawę, że ktoś, kto nie choruje może uznać ten wpis za coś niedorzecznego – no bo jak to, bać się podróży autobusem i dorabiać sobie do tego TAKĄ „ideologię”? Ale jak to się mówi, syty głodnego… Podróż komunikacją miejską to dla człowieka z „efką” często naprawdę wyzwanie na miarę wyprawy na Mount Everest. Tzw. zdrowy człowiek nie musi tego rozumieć, ale niech chociaż nie potępia ani nie wyśmiewa. Ludzie, którzy zachowują się głośno, wulgarnie, „dziwnie”…

  • varia

    Schizofrenik pracuje… na otwartym rynku

    W notce Schizofrenik pracuje – kilka refleksji pisałam o moich doświadczeniach związanych z pracą w Zakładzie Aktywności Zawodowej i pracą ogólnie. Jednak tak się składa, że mam doświadczenia również z pracą na otwartym rynku i właśnie temu zagadnieniu zamierzam poświęcić dzisiejszy wpis. Kiedy w 2009 roku skończyłam, pożal się Boże, szkołę policealną, NAPRAWDĘ i bardzo chciałam iść do pracy. Piszę o tej szkole w sposób pejoratywny dlatego, że jej poziom był wyjątkowo niski i była to bardziej parodia, niż edukacja. Poza tym byłam zmęczona nauką – nawet na tak niskim poziomie – i wykonywaniem rozmaitych projektów artystycznych, bo kompletnie mi to nie szło. Całości dopełniała grupa, której nie lubiłam i…

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Wykorzystywanie plików Cookie
Jak wyłączyć cookies
AKCEPTUJĘ