• to ja,  varia

    Dziwacy i prywatne bańki informacyjne

    Nie skłamię jeśli powiem, że całe życie, odkąd jako małe dziecko zaczęłam ogarniać rzeczywistość, towarzyszyło mi pewne poczucie. Że jestem inna. Już w przedszkolu okazało się, że niezbyt dobrze dogaduję się z innymi dziećmi i niezbyt dobrze je rozumiem. Nie wiodłam prymu, bo zamiast bawić się z innymi w, na przykład, szpital dla lalek, wolałam bawić się sama, w weterynarza. Lubiły mnie za to przedszkolanki, uważając za niezwykle inteligentne i utalentowane dziecko. Potem poszłam do szkoły i stopniowo z dziecka niezwykle inteligentnego i utalentowanego, stałam się krnąbrnym, irytującym i zbuntowanym bachorem, a potem – jeszcze krnąbrniejszą nastolatką. Nauczyciele bardzo się starali, żeby wbić wystający gwóźdź – nie udało się. „Kolegom”…

  • psychologia,  psychoterapia,  varia

    Wszyscy się kiedyś spotkamy… – wpis o żałobie

    To nie będzie dla mnie łatwa notka, ale chcę ją napisać i poruszyć ten temat… Nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że śmierć jest nieuniknioną częścią życia. Można się jej bać lub nie bać, można wierzyć w wiele różnych rzeczy, można z niej drwić, można się nawet do niej przyzwyczaić (mam tu na myśli np wspomnienia ludzi ocalonych z obozów koncentracyjnych), ale kiedy umiera ktoś bliski – nigdy nie jest to łatwa sytuacja, bez względu na nasze relacje z tą osobą. Od razu wyjaśnię: traktuję zwierzęta domowe jak członków rodziny i będę pisać o nich na równi ze zmarłymi bliskimi ludźmi. Jeśli w jakikolwiek sposób Cię to razi albo uważasz, że…

  • to ja,  varia

    Do siego, czyli czas podsumowań

    To nie był dobry rok. Albo nie, wróć. Był dobry tylko w jednym aspekcie – mój facet i ja zdecydowaliśmy się być razem i zamieszkać ze sobą, wbrew wszelkim przeciwnościom. Reszta wydarzeń… Cóż, nie było wesoło. W zeszły nowy rok weszłam zdołowana i przestraszona – na początku grudnia wykryto na moim jajniku ogromny guz. Wyszło tak, że akurat w Sylwestra szłam na rezonans magnetyczny. Wyniki przyszły zaraz po Nowym Roku. Na szczęście okazało się, że najprawdopodobniej to tylko potworniak – duży, wstrętny, ale dojrzały, więc raczej niezłośliwy. Najprawdopodobniej, raczej – bo 100% pewności dadzą tylko badania histopatologiczne. Termin operacji wyznaczono mi na drugą połowę marca. W szpitalu czułam się po…

  • to ja,  varia

    Oh, Christmas lights keep shining on

    Jak nietrudno zgadnąć, ten wpis będzie o świętach. Ot tak, ogólnikowo – chciałam po prostu podzielić się kilkoma refleksjami, które siedzą mi w głowie. Na samym początku opowiem, jaki jest mój stosunek do religii, ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu. Jestem agnostykiem, z przewagą na ateizm. Nie jest to wynik mody czy buntu – miałam swoje, dość konkretne choć poniekąd związane z chorobą powody, by odrzucić katolicyzm i wiarę w Boga. Piszę katolicyzm, a nie na przykład islam, z dość prostej przyczyny – urodziłam się pod konkretną szerokością geograficzną, pod którą akurat jest najwięcej wyznawców katolicyzmu właśnie. Dodam, że kiedyś byłam wierząca i praktykująca – może któregoś razu poświęcę temu osobny wpis,…

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Wykorzystywanie plików Cookie
Jak wyłączyć cookies
AKCEPTUJĘ